Tweety na temat @pzworgpl

Logowanie

0

Historia Koła

 

Image

 

 

 

 

 Koło Wędkarskie Mesko jest niezwykłe

 

 

  Jest zdecydowanie najbardziej wiekowym w Świętokrzyskiem i należy do najstarszych w kraju.

 

 

 

Jesień 1928 r. - przy Państwowej Fabryce Amunicji powstaje Sportowe Towarzystwo Wędkarskie. Grupę pracowników łączą wspólne zainteresowania . Pól roku od utworzenia koło liczy ok. 100 członków. W ogromnej większości są nimi pracownicy PFA i Wojskowej Wytworni Rakiet. Wiadomo już, iż oprócz łusek od nabojów, w sferze ich zainteresowań znajdują się również łuski rybne. Ze względu na cenę sprzętu uprawiają elitarne hobby. Wędkują „lokalnie” – w okolicznych rzekach i pobliskim zbiorniku Rejów. Na razie spotykają się w mieszkaniu prywatnym jednego z wędkarzy. W kwietniu 1934 r. odbywa się zebranie założycielskie Towarzystwa Rybackiego przy PFA i Wojskowej Wytwórni Rakiet w Skarżysku Kamiennej (zachowały się ściągnięte z IPN m.in. : protokół z tego wydarzenia, statut organizacji, a także wniosek o jej rejestrację w Kieleckim Urzędzie Wojewódzkim). Pierwszy zarząd tworzą pracownicy PFA i Wojskowej Wytworni Rakiet. Prezesem zostaje Jerzy Kaltenberg, Chemik WWR. Funkcje Wiceprezesa piastuje Józef Nader, Buchalter WWR , a Sekretarza -Paweł Socha , Urzędnik PFA.



Członkami Zarządu są jeszcze Jan Pilniakowski, Ślusarz PFA, a także Feliks Gajewski Urzędnik PFA. II wojna światowa przyniosła rozwiązanie Towarzystwa Rybackiego. Po wojnie wędkarstwo w Skarżysku - Kamiennej zaczęło się odradzać. W domu Bronisława Dziubińskiego odbywały się koleżeńskie spotkania, których celem było m.in. reaktywowanie kola. Udało się to w 1949 roku. Powstało Koło Miłośników Sportu Wędkarskiego. Rok później po utworzeniu PZW organizacja weszła w jego struktury, przyjmując nazwę 43 przy ZM Mesko ( taki numer nadał Okręg PZW ). Do grona założycieli należeli m.in. : Eugeniusz Natowski, były partyzant oddziałów „Ponurego” i „Nurta”, Stefan Drabik, Lucjan Banaczkowski i Feliks Szumielewicz ( siedem lat temu z okazji 60-lecia PZW koło zostało odznaczone medalem i dyplomem za najdłuższy staż w organizacji ).



Mimo że łowienie ryb nie należało do tanich pasji, liczba członków szybko rosła. Pod koniec lat 60. nie Granat (miejscowy klub sportowy), a wędkarskie koło było najliczniejszą organizacją sportowo – rekreacyjną w Skarżysku, skupiają ok. 800 członków. Apogeum przypadało na lata 70. i 80., kiedy liczyło ok. 2 tys. osób. W latach 70. na zebrania sprawozdawcze koła do miejscowego Domu Kultury przychodziło ponad 200 osób – tyle była w stanie pomieścić sala. Początkowo członkowie kola łowili w pobliskich rzekach i jeziorach. Z czasem zaczęli organizować dalsze eskapady – nad Wisłę oraz Nidę lub do zakładowych ośrodków wypoczynkowych. Popularne stało się m.in. Węgorzewo. Rocznie odbywało się nawet pół tysiąca mniej lub bardziej oficjalnych wycieczek, w tym kilkadziesiąt finansowanych przez Radę Zakładową.



W latach 50. znanym wędkarzem był Bogusław Brzozowski, trzykrotny zwycięzca konkursów gruntowych organizowanych przez koło. Należał do propagatorów wyjazdów na królową polskich rzek na której najchętniej wędkował. Potrafił kilometrami wędrować brzegiem Wisły w poszukiwaniu dogodnego miejsca, ale kiedy już zarzucił wędkę, wyciągał dogodne okazy. Łowił wyłącznie na chleb i ciasto. Z kolei o Ryszardzie Lange mówiło się, że ma „czarodziejską wędkę”. Podobno nigdy z nad wody nie wracał z pustymi rękoma. Nawet przy najbardziej niesprzyjających warunkach jego sitka wypełniona była nietuzinkowymi sztukami. W ciągu nocy potrafił złowić trzy okazałe sumy.



Wędkarze nie tylko uszczuplali zasoby wodne o wyłowione ryby, ale także wzbogacali akweny. Co roku zarybiali je i czynią tak do dzisiaj. Bywało, że rocznie zbiorniki Rejowski i Bliżyński oraz rzekę Kamienną zasilali nawet ponad toną narybku : karpia, karasia, płoci, węgorza czy szczupaka – Aby było co wyciągać z wody, trzeba najpierw postarać się o zasoby. Pieniądze na ten cel pochodzą ze składek członkowskich. Pojawiają się też sponsorzy. Systematycznie dbamy o czystość zalewu Rejowskiego i wokół niego. Po zimie, gdy puszczają lody, zbieramy śnięte ryby. Usuwamy setki kilogramów śmieci.



Tradycję minionych dekad, kiedy to z firmy jednorazowo wyjeżdżało nawet kilkanaście autobusów z wędkarzami, jest kultywowana. Także dzisiaj koło organizuje wypady, zwłaszcza nad Wisłę. Z reguły wędkują między Korczynem a Sandomierzem – ponad 100 km. Od Skarżyska wynajmują autokar, najczęściej zapełniają go do ostatniego miejsca wyjeżdżają wczesnymi sobotnimi rankami, najlepiej gdy jest jeszcze ciemno w myśl wędkarskiego porzekadła „ranek to jest panek” (przy świtaniu ryby biorą najlepiej) nad rzeką meldują się możliwie wcześnie. Dopiero o ustalonej porze zbierają się w ustalonym miejscu, gdzie przy cieple ogniska oraz smaku pieczonej kiełbaski przychodzi czas opowieści i chwalenia się złowionymi okazami.



Dzisiaj do koła PZW Mesko należy niespełna 400 osób. 90 proc. z nich stanowią dzisiejsi oraz byli pracownicy firmy Mesko S.A . Reszta to ich dzieci i inni członkowie rodzin zdarzają się trzy pokolenia - od dziadka do wnuczka. Najdłuższym stażem w kole może poszczycić się Jan Koperek. Jest on posiadaczem najstarszej legitymacji PZW, wydanej w 1950 r. Z kolei Bogdan Winiarski (ur. W latach 20. ubiegłego wieku ) jest najstarszym pośród aktywnych wędkarzy. W 2018 r. Koło będzie obchodziło okrągłe 90-lecie.

wedkarstwo-ruchomy-obrazek-0007

 

Źródło: Biuletyn informacyjny Grupy Amunicyjno - Rakietowej "Dziesiątka"